Pokazywanie postów oznaczonych etykietą epilog. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą epilog. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 marca 2014

Epilog

Piotrek

Zająłem miejsce na piasku i wbiłem wzrok w zanurzające się w morzu słońce. Przychodziłem tu codziennie i siadałem, zbyt przejęty własnymi myślami, by móc wytrzymać w liczniejszej grupie ludzi.
Od dnia, w którym słuch o Biance zaginął, minęło pół roku. W tym czasie wiele rzeczy uległo zmianie, nie tylko we mnie, a i też w Arii niegdyś tryskającej energią, a teraz cichej, zamkniętej.
Odwiedziłem Jaydena w szpitalu dwa razy, z czego ostatnio tydzień temu. Przy pierwszym spotkaniu opowiedział mi wszystko dokładnie, zachowując stoicki spokój. Miał zamglone oczy i nieobecny wyraz twarzy, a zapadłe policzki i sińce pod oczami sprawiały, że wyglądał jak trup. Mówił mi wszystko, co tylko wiedział, a ja miałem wrażenie że niesłusznie go trzymają w psychiatryku, bo zdawał się kontrolować siebie i swoje emocje. Przy drugim spotkaniu zupełnie nie poznałem człowieka. To nie był ten sam Jayden, wredny punk robiący wszystkim na przekór, a wrak człowieka o szaleńczym spojrzeniu.
W te odwiedziny nie potrafiłem z nim nawet rozmawiać. Władały nim jakieś tiki, przez które co chwilę podskakiwał w miejscu i rozglądał się dookoła z maniakalnym uśmiechem. Oczy miał szeroko otwarte i prawie nie mrugał, rzadko kiedy się odzywał, a jeśli już to robił, chwilę później wybuchał przerażającym śmiechem. Moje odwiedziny skończyły się interwencją nadzorców, którzy widząc jak Jayden zaczyna się rzucać, wzięli go pod pachy i wyprowadzili z pomieszczenia bez słowa. Strach było mi myśleć, co takiego mogli z nim zrobić, by się uspokoił.
Co innego Ewelina, która przychodziła do Jaydena kiedy tylko mogła. Przynajmniej jej sytuacja przybrała kolorów. Dziewczyna wyjawiła siostrze wszystkie swoje tajemnice i obydwie wyniosły się niedaleko Kołobrzegu. Było jej bliżej do Jaydena i dalej od ojca furiata.
A ja wciąż tkwiłem w przeszłości. Nie potrafiłem wyobrazić sobie tego, co powiedział mi kiedyś Jayden. Według niego Bianca umarła, bo nikt nie pomógł mu dokonać autodestrukcji.
Umarła.
Nie dochodziło to do mojej świadomości.
Bywały dni, kiedy leżałem na piasku i wpatrywałem się tępo w niebo marząc, że ujrzę jej twarz pomiędzy chmurami. Nie liczyłem się z tym, czy dął wiatr, czy lał deszcz. Gdy chłodne krople spływały po mojej twarzy nikt nie potrafił rozróżnić gorzko płynących łez żalu, które przecież mężczyzną nie przystawały.
Ból po stracie był wręcz niewyobrażalnie wielki, jakby ktoś wbijał w moje serce ostry nóż. Zwłaszcza po stracie osoby, której nie powiedziałem ile dla mnie znaczy.
Dni są takie ulotne, wszystkie są policzone.
Pragnąłem cofnąć czas i nawet gdybym nie mógł zapobiec całej tej katastrofie, chciałbym powiedzieć Biance ile miejsca w sercu dla niej przeznaczyłem. Teraz te miejsca wypełniła bezbrzeżna pustka.
Słońce schowało się za horyzontem, a czerwone niebo powoli zaczynało blednąć.
Życie ucieka tak szybko, a ja marnuję mój czas topiąc się w powodzi własnej przeszłości. Nie potrafię jednak inaczej. Nie mogę jeść, nie myśląc o niej. Nie mogę spać, bo przed oczami pojawia mi się jej twarz. Nie mogę normalnie funkcjonować, bo przeszłość wciąż po mnie sięga.
Jesteś wszystkim czego potrzebuję by znów żyć, Bianco.


THE END

~~~~~~~~~~~~~~***~~~~~~~~~~~~~~

Jest on taki, a nie inny, ponieważ taki miał być od samego początku. Te dwa ostatnie rozdziały tak naprawdę powstały jako pierwsze...
Co ja tu mogę napisać... co prawda napisałam epilog już dawno, ale dopiero jak to wstawiam to czuję taką pustkę ;_; 
Dziękuję Wam wszystkim za poświęcony czas! Za każdy cenny komentarz i za to, że czytaliście i bywaliście tu. Był to mój pierwszy blog i pierwsza opublikowana w internecie historia :')
Zaczęłam ją pisać: 5 grudnia 2013 20:53:11, posiada 101 stron *jak 101 dalmatyńczyków! ^w^* i jest kompletnie chaotyczna.
Jedni mogą ją traktować dosłownie, ale ci, którzy potrafią zinterpretować, to dobrze.
Kto wie, czy cała ta historia to nie był tylko wymysł Jaydena w jego głowie :D

Coś się kończy, coś zaczyna. Czyli co prawda tutaj historia jest zamknięta, ale TU nie. Zapraszam wszystkich chętnych do czytania.

Jeśli kiedykolwiek przeczytałaś/eś to opowiadanie, to proszę napisz tutaj chociaż krótką informację. Nawet anonimowo. Chciałabym po prostu wiedzieć :)

Adios, mili blogowicze! :>